"Doreen" była moim pierwszym spotkaniem z twórczością Ilany Manaster. "Młodzieżowa wersja "Portretu Doriana Greya" (jak nazywa ją sama autorka) wpadła mi w ręce całkowicie przypadkowo, gdy zaczynałam swoją przygodę z tak zwanymi "boxami książkowymi". Pochłonęła mnie i przeczytałam ją naprawdę szybko. Dawno nie przeczytałam tak dobrej książki i dlatego też to ona będzie jako pierwsza zrecenzowana na tym blogu, zapraszam.
"Doreen" to opowieść o tym jak bardzo trzeba uważać na to czego sobie życzymy. Tytułowa bohaterka to nękana przez wszystkich, nielubiana szara myszka, której nie kocha nawet własny ojciec. Gdy zmienia szkołę i poznaje Heidi jej życie całkowicie się zmienia. W jedną noc jej wygląd całkowicie się zmienia - jej figura staje się idealna, włosy piękne, a cera bez skazy. U boku nowej przyjaciółki staje się najpopularniejszą osobą w szkole. Jednak Doreen zmienia się nie tylko wizualnie - "...im piękniej wyglądała, tym mroczniejsze stawało się jej wnętrze" jak możemy przeczytać w opisie książki. Z czasem miała już wszystko - przyjaciół, adoratorów, miłość ojca której tak bardzo podświadomie pragnęła! Jednak im więcej dostawała tym mniej liczyła się z innymi, a co za tym idzie - nawet ze swoją pierwszą prawdziwą przyjaciółką - Heidi, która przecież także miała profity z przemiany przyjaciółki. Do czasu...
Nie zawiodłam się czytając tę książkę, mimo iż początkowo nie byłam do niej pozytywnie nastawiona. Mile mnie zaskoczyła i, naprawdę, nie pamiętam kiedy ostatnio jakaś książka wywarła na mnie takie wrażenie i tyle emocji (wydaje mi się, że z dwa lata temu podczas czytania "Black Ice" Becci Fitzpatrick, które pozostaje moim numerem jeden). Mimo iż tytułowa Doreen miewa swoje humorki i jest niekiedy niesamowicie irytująca - warto ją znieść dla całokształtu, za którego można śmiało pogratulować autorce.
Tak więc, jestem pewna, że jeżeli tylko będę miała okazję sięgnę po inną książkę Ilany Manaster. Jak wspomniałam - książka przerosła moje oczekiwana, a dzięki niej mam ochotę sięgnąć po "dojrzalszą" wersję jaką jest "Portret Doriana Greya".
Jest to moja pierwsza recenzja, zarówno na tym blogu jak i w ogóle. Długo się za nią zabierałam, myślałam o idealnej książce. Mimo iż jestem początkująca w recenzowaniu książek uznałam, że blog z mało znanymi pozycjami będzie czymś ciekawym, ponieważ niejednokrotnie szukałam czegoś takiego - oczywiście z marnym skutkiem. Będę wdzięczna za komentarze, głównie z konstruktywną krytyką i/lub poradami co zmienić/co robię nie tak. Mam nadzieję, że mimo wszystko ta recenzja się wam spodoba, może kogoś przekona do kupna.